Podobno jest 13, na dodatek piątek, mimo to jednak nastroje wśród ratowników rewelacyjne. Śmieją się, żartują, rozmawiają. Dlaczego zdecydowali się na uczestnictwo w mistrzostwach? Powody są różne, ale raczej nie jest to chęć rywalizacji, a wola sprawdzenia się w trudnych, wyimaginowanych sytuacjach, by w razie prawdziwego nieszczęścia jeszcze sprawniej nieść pomoc poszkodowanym.

– Wiadomą jest rzeczą, że w przypadku realnego zagrożenia każdy reaguje nieco inaczej, niż na ćwiczeniach i może okazać się, że ci, którzy rewelacyjnie spiszą się na mistrzostwach nie będą już aż tak dobrzy w rzeczywistości i wcale nie będzie tu głównej roli odgrywała fachowość ratownika, czy jego przygotowanie, bo to akurat jest niepodważalne, że wszyscy jesteśmy bardzo dobrzy, ale czynniki zewnętrzne. Na mistrzostwach decyduje sportowy duch rywalizacji, nie ma obaw o ludzkie życie, to trochę jest jak sprawdzian, zabawa. Każdego dnia jednak walczymy o ludzkie zdrowie i życie, to ono jest dla nas najważniejsze, a takie spotkania motywują do lepszej pracy i pogłębiania wiedzy – mówi jeden z uczestników mistrzostw.

Wszystkim życzymy powodzenia, zarówno na mistrzostwach jak i w realnej pracy.

Kraków w obiektywie

Kraków w obiektywie

Kraków w obiektywie

Kraków w obiektywie

Kraków w obiektywie

Kraków w obiektywie

Kraków w obiektywie

Kraków w obiektywie

Kraków w obiektywie

Kraków w obiektywie

Kraków w obiektywie

Kraków w obiektywie

Kraków w obiektywie

Kraków w obiektywie

Kraków w obiektywie

Kraków w obiektywie

Kraków w obiektywie

Kraków w obiektywie

Kraków w obiektywie